13 września 1993 roku niby zwykła data a tak naprawdę zapoczątkowała ona historię...w sumie aż 6 osób.
13 września był początkiem historii 2 ludzi zupełnie sobie obcych a tak bardzo podobnych do siebie.On chłopiec z Irlandii, ona dziewczynka z Polski.Praktycznie nic nie wskazywało na to, że cokolwiek ich łączy.A jednak...
24 sierpnia 1998 roku kolejna "zwykła" data właśnie wtedy urodziła się ona- Darlene.
Tego samego roku rodzice Niall'a rozwiedli się. Chłopiec miał wtedy 5 lat.Rodzice Darii nawet się nie domyślali, że gdzieś na świecie jest osoba, która przeżywa taką samą historię jak ich córka tylko, że 5 lat wcześniej.Choć w sumie nie była taka sama, bo był jeden mały szczegół, który różnił ich od siebie.
-Widziałaś moje klucze?Pewnie znowu tamta je zabrała-powiedział zdenerwowany wskazując na bawiącą się dziewczynkę
-Oj przestań się dziecka czepiać.Ona nic twojego nigdy nie wzięła.
-Nie byłbym taki pewien.
Podszedł do małej, podniósł klucze z podłogi i uderzył ją w tyłek tak, że ta zachwiała się i upadła na podłogę ze szlochem.
-Ale tego nie musiałeś robić!
-Będę tak robił dopóki nie nauczy się, że nie wolno jej ruszać moich rzeczy.
-Ale zrozum człowieku, że to nie ona wzięła
-To niby kto?
-Spadły Ci na podłogę.Myślisz, że po co takiemu małemu dziecku twoje zakichane klucze?
-Nie wiem, ale ona ich ruszać nie będzie i tyle!
-A Ty tu akurat dużo masz do powiedzenia
-Owszem mam. Wychodzę.
-Gdzie tym razem?
-Umówiłem się z chłopakami. Miłego wieczoru.
-Narazie.
I w ten sposób mijał praktycznie każdy dzień. Nigdy nie obyło się bez kłótni. I zawsze obwiniana była ona- Darlene. I za każdym razem musiała dostawać za to lanie, choć nie była to jej wina. Nigdy tego nie rozumiała. Czasami gdy jej mama już spała ona cichutko płakała w poduszke. Nie chciała, żeby ktoś zauwazył to, że płacze a szczególnie mama, bo wiedziała, że potrzebuje ona teraz wsparcia a nie płaczu. Mimo tak młodego wieku, bo dziewczynka miała 5 lat była bardzo mądra osobą. Bardzo lubiła pomagać mamie.
-Skarbie gdzie jesteś?
-Na górze!
-Znowu grasz?-powiedziała Maura stają w przejściu
-A co innego mam robić?
-Ja wiem, że ciężko Ci z tym, że ja i tata się rozstaliśmy ale sam widziałeś, że między nami przestało się układać.
W oczach chłopaka zebrały się łzy. Bardzo bolało go to rozstanie ale sam wiedział, że gdy rodzice się nie dogadywali to nie było sensu dalej tego ciągnąć.
-Mamo...Ja sobie z tym czasami nie radzę.-po policzkach chłopaka popłynęły łzy.-Wszyscy w mojej klasie mają oboje rodziców a ja mam tak naprawdę tylko Ciebie.
-A ja mam Ciebię i Grega i to mi wystarczy słoneczko. Kładź się, późno już.
I właśnie tak zakończył się jeden z wielu dni życia obojga. Życie, które ma przed nami wiele tajemnic, lecz jeżeli bedziemy chcieli i nie zwątpimy to je odkryjemy...
____________________________________________________________________________
A więc koniec pierwszego rozdziału mojego drugiego opowiadania. mam nadzieję, że wam się w miarę podoba. Buziaki :*
Girl who never doubted
czwartek, 23 maja 2013
środa, 24 kwietnia 2013
Hejo!
Witam wszystkich na moim blogu. Będzie to blog poświęcony pewnej dziewczynie, której losy będą przeplatały się z losem zespołu One Direction. Kolka pierwszych rozdziałów będzie opowiadało o jej walce od pierwszych lat życia. Ale ona wytrwała, bo nigdy nie zwątpiła w marzenia...
A więc do zobaczenia a raczej przeczytania w pierwszym rozdziale. Mam nadzieję, że będzie wam się podobało :)
A więc do zobaczenia a raczej przeczytania w pierwszym rozdziale. Mam nadzieję, że będzie wam się podobało :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)